Wiejska Zagroda Podlasie

Kto za tym stoi?

Marlena i Robert – ludzie z miasta, znający szybkie życie w korporacji, zafascynowani projektowaniem. I, jak się okazało, moi sąsiedzi;) Marlena uśmiechem i ciepłem mogłaby obdzielić pół miasta. Po pierwszej minucie spotkania już wiem, że klimat domu nie jest wynikiem wyrachowania i „obliczeń na klienta”. To serce, zapał i charakter właścicieli. Dom na Podlasiu to nie był jednak pomysł Marleny. Nie widziała siebie kopiącej grządki gdzieś na wsi. To była tęsknota Roberta. Zaganiana Marlena niekoniecznie miała ochotę na chatę na odludziu, bo właściwie po co? Na to pytanie odpowiedziała sobie dopiero wtedy, gdy poznała ludzi stamtąd, z Podlasia. Prawdziwych, szczerych, z poukładanymi wartościami, ujmujących i chwytających za serce. Poczuła, że to może być ważne miejsce.

Wydali więc wszelkie oszczędności na stary 70-letni dom, którego stan pozostawiał wiele do życzenia. Trzeba było naprawdę wyobraźni, którą mają jedynie artyści i projektanci, żeby zobaczyć w starej chacie na zarośniętej chwastami działce potencjał i żeby stworzyć z niej oazę spokoju, miejsce relaksu. Kupili ten dom dla siebie. Miał być odskocznią od szybkiego życia, ich azylem. Dlatego budowali go z czułością i dbałością o detale, jaką wkłada się w coś, co ma służyć przez lata. Sami wszystko zaprojektowali i włożyli naprawdę dużo pracy w nadanie klimatu. To oni skręcali meble, gipsowali, malowali sufit na piękny błękitny kolor. Marlena szukała mebli, z zapałem je kupowała, nie mierząc i nie patrząc na ich gabaryty. Później z trudem wciągali je do domu, na powiązanych prześcieradłach, przeciskając w wąskich przejściach. Ale miało być tak, jak sobie wymarzyli.

Dom stanął. Prawdziwie wiejski, ale jednocześnie designerski. Zainspirowany kolorami Podlasia. Na piętrze powstały sypialnie: małżeńska, sypialnia córki i sypialnia dla gości, dla przyjaciół. Swoim charakterem, lokalizacją, spokojem, który ludzie tam odnajdowali, zachwycał po kolei wszystkich. To oni zaczęli namawiać Marlenę i Roberta, żeby podzielili się tym miejscem z innymi.

I stało się. Marlena i Robert sami zrobili stronę internetową i uruchomili system rezerwacji. Umówili się z panią Walentyną, że to ona będzie doglądać gości, ponieważ jest na miejscu. Jakie było ich zdziwienie, gdy pojawiła się ta pierwsza rezerwacja. Nie mogli uwierzyć do tego stopnia, że przyjechali z Warszawy przywitać swoich pierwszych gości. Chyba chcieli sprawdzić, czy istnieją naprawdę.

A teraz? Teraz, żeby mogli spędzić czas w swoim wakacyjnym domu, sami muszą się wpisać w kalendarz rezerwacji, który pęka w szwach. Doglądają swojego domu zdalnie, myśląc o nim ciągle, pilnując, żeby pościel była idealnie wyprana i pachnąca, robiąc własnoręcznie etykiety na wino na specjalne okazje, a na święta pisząc listy do swoich małych gości. Przyjeżdżają sadzić kwiaty i doglądać ogrodu. I myślą o nim ciągle…tu w Warszawie, na bardzo ważnych korporacyjnych zebraniach myślą o swoim sielskim domu na wsi i o jego gościach. Co mogą zrobić, żeby im było dobrze. A myślą o wszystkim: żeby dorosłym było wygodnie ugotować sobie obiad, żeby dzieciaki miały, co robić. Myślą nawet o zwierzakach, z którymi do domu można przyjechać. Każdy ma poczuć ten domowy klimat, jak u ukochanej babci na wakacjach.

Dom pochłonął ich zupełnie, ale dziwicie się? Wystarczy zerknąć na zdjęcia, żeby zobaczyć, jak można się tam zatracić….w ciszy, spokoju, klimacie Podlasia, a przede wszystkim w samym domu.

Wiejska Zagroda Podlasie

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij