Rodzinne Bieszczady od Podszewki

Ponieważ na każdych wakacjach to do mnie kierowane są pytania: Co robimy? Co masz zaznaczonego na mapie? Jaki jest plan? Postanowiliśmy ruszyć z kolejnym cyklem. Tym razem będą to przewodniki po regionach Polski. Nie mamy jednak o sobie tak dobrego zdania, żeby tylko na podstawie naszych podróży, mówić Wam, co robić. Dlatego zaprosiliśmy do współpracy innych rodziców, blogerów, właścicieli ciekawych i pięknych miejsc. Skorzystaliśmy z ich wiedzy i doświadczenia. I przekazujemy to Wam.

Przewodnik Bieszczady

Agnieszka

Mama Róży, Klary, Jasia i Felka. Chyba nie macie wątpliwości, że ma ogarnięte rodzinne podróżowanie? Zawodowo współzałożycielka Wolnej Szkoły Przygoda.

Co zobaczyć?

Może banalne, ale najbardziej znane szczyty – połoniny, Tarnica, Rawki, ale najlepiej nie latem, bo za dużo ludzi. Polecam wiosnę, jesień, no i zimę. Zima jest magiczna! Są wyciągi, sanki, biegówki – prawie wszędzie. No i ta cisza zimą jest niesamowita, aż niewiarygodna.

Odkrycie zeszłoroczne – góry „od drugiej strony”. Zazwyczaj jeździ się tą główną (jedyną z resztą główną) drogą i mija po kolei Cisnę-Wetlinę-Ustrzyki aż do Wołosatego. Warto w Ustrzykach skręcić na Bereżki-Pszczeliny i w Stuposianach pojechać na Muczne, Tarnawę. A tam po drodze czeka nas Zagroda Pokazowa Żubrów w Mucznem (niewiele tam jest, ale na żubry można popatrzeć), dalej Torfowiska „Tarnawa”. Przejście krótkie, akurat dla maluchów, nawet wózkiem można przejechać (to są drewniane podesty, prowadzą krótką trasą, choć jest ryzyko, że co jakiś czas dziecko może nam wpaść w jagody). Można również pooglądać ślady zwierząt w błocie. Asfaltowa droga jest, ale im dalej, tym bardziej podziurawiona, ale widoki na wysokie szczyty od drugiej strony piękne!

Jeziorka Duszatyńskie – szlakiem można iść z Komańczy, my ze względu na małe dzieci szliśmy z Duszatyna. W Bieszczadach mało jest jeziorek (no, nie licząc Zalewu Solińskiego, ale w sezonie są tam tłumy), a tu łatwa wycieczka i jeziorek kilka. Nam się podobały.

Minizoo w Lisznej koło Cisnej. Dla maluchów, szczególnie tych, które lubią zwierzaki, fajna wyprawa.

Oczywiście Bieszczadzka Kolejka Leśna – uwaga na rozkład jazdy! Lepiej sprawdzić wcześniej w Internecie, zanim się pojedzie do Cisnej, może się okazać, że przegapiliśmy ostatni kurs.

Jeśli chcemy dziecku pokazać nocowanie bez prądu, to kiedyś w Schronisku Jaworzec go nie było, a po drodze z Kalnicy do tegoż schroniska są piece do wypalania węgla i smolarze – bardzo ciekawi ludzie. Róża nawet kiedyś od nich dostała jajko z niespodzianką, gdy są w humorze (i w miarę trzeźwi), to można sobie z nimi zrobić zdjęcie, a gdy się poprosi, pokażą piece (drobna opłata mile widziana).

foto.Agnieszka

Ważne!

Jadąc z dziećmi w głębokie Bieszczady, trzeba zabrać ze sobą pieluchy, bo zapewne okaże się, że w małych sklepikach więcej jest rodzajów regionalnego piwa niż pampersów (piwo polecam oczywiście! Najbardziej to: http://ursamaior.pl/oferta!).

Warto też nie schodzić ze szklaku, żeby nie spotkać niedźwiedzia. Nam się, co prawda, nie udało, ale wilki widzieliśmy i zmykaliśmy, czym prędzej.

Nie szukamy tłumów, atrakcji, placów zabaw, raczej się zaszywamy w zieleni – Bieszczady nie są od rozrywki.

Przy pakowaniu wskazane kalosze, bo błoto w Bieszczadach, gdy pada, jest pierwszej kategorii. Trzeba też pamiętać, że to inny klimat niż centralna Polska i w kwietniu, a nawet w maju czasami przyda się zimowa kurtka, czapka i rękawiczki. Gdy byliśmy w kwietniu, przewijaliśmy małą Klarcię na śniegu.

Z dziećmi w góry zimą jest trudniej – na wielu szlakach wskazane są raki lub rakiety śnieżne. I łańcuchy na opony trzeba mieć w bagażniku koniecznie!

W ciepłe miesiące nie bójcie się chodzić z dziećmi po górach! Nasz niespełna 2-latek wszedł sam do Chatki Puchatka (co prawda zajęło to 4 godziny w górę, ale dał radę).

Dużo tras jest krótkich, dzieciaki naprawdę sobie radzą – a i rodzic, który niesie dziecko w nosidle/chuście też męczy się o wiele mniej niż np. w Tatrach.

Co robić?

Zależy, co kto lubi, my lubimy łazić po krzakach, zaszywać się na łąkach i oglądać świat ze szczytów.

Warto nie robić nic, oprócz ładowania osobistych baterii zielenią, wąchania wiatru, gapienia się w niebo (nocą też!!!!), brodzenia po strumieniach.

Gdzie jeść?

W Gospodarstwie Dolistowie: Gospodyni robi cuda, uwzględniając wszelkie „bezy” – bez glutenu, bez mleka, bez….

Naszym niekwestionowanym zwycięzcą w kategorii  „jedzenie” jest „Paweł nie całkiem święty”

Zajrzyjcie do nich...

Warto pojechać do Strzebowisk. Tam mieszkają ci, którzy napadają na Bieszczadzką Kolejkę! Mieszkaliśmy kiedyś u Krzyśka Szymali, to on jest pomysłodawcą tego procederu. Prowadzi też agroturystykę i ma konie.

Gdzie spać?

Z konkretnych noclegów najmilej wspominamy:

Brzeziniak

Borsuczyna i Horb (w pensjonacie Borsuczyna zajmowała się nami niesamowita pani Ela, która o Strzebowiskach wie wszystko).

No i Dolistowie! Hamaki, dojście nad San…no świetne miejsce! I pokazy nocnego nieba, plenery astronomiczno-fotograficzne. Organizuje je Pavel – Słowak, który jest astronomem; prowadzi m.in. zajęcia w szkołach, więc potrafi się z dziećmi dogadać (po polsku, ze słowackim akcentem).

Przewodnik Bieszczady

Justyna i Daniel

Właściciele Chaty z Gliny w Baligrodzie, Bieszczady znają jeszcze z dzieciństwa.

justynaidaniel_chatazgliny

Co zobaczyć?

Znajdująca się zaledwie 2-3 km od Chaty Dolina Potoku Rabskiego. Kilkukilometrowa, urokliwa dolina wijąca się wśród bardzo dzikich masywów leśnych, z urokliwymi przełomami Potoku Rabskiego. Cywilizacja dotarła tu w minimalnym stopniu. Nadleśnictwo Baligród, przygotowało dla odwiedzających mnóstwo udogodnień, tj. świetnie utrzymane ścieżki, kładki, wiaty, miejsca na ogniska, punkty widokowe. Zachętą do spaceru wzdłuż doliny może być fakt przyznania drugiego miejsca w konkursie  na „Najpiękniejsze leśne zakątki Polski”, organizowanym przez Lasy Państwowe i magazyn National Geographic.

Dolina potoku rabskiego_fot.ChatazGliny

Na trasie znajduje się również miejsce, które niezmiernie miło wspominamy z dzieciństwa, a mianowicie skałka nieopodal rezerwatu „Gołoborze”, na której można znaleźć prawdziwe górskie kryształy. Pamiętamy, jak godzinami potrafiliśmy szukać „skarbów”, by później znaleziska zasiliły domowe kolekcje.

Podążając tą trasą, dojdziemy do jeszcze mało znanego, jednak zdobywającego dużą popularność, Jeziorka Bobrowego, jest to sztucznie stworzone dość pokaźne jeziorko, do zamieszkania w którym „zaproszono” nietypowe jak na Bieszczady bobry. Podobnie jak w przypadku poprzedniego miejsca, włodarze lasów zatroszczyli się o odwiedzających, zapewniając wiatę widokową, ławeczki, bezpieczne miejsce na ogniska.

Jeziorko Bobrowe.fot.ChatazGliny

Wypad, na który musimy przygotować się już trochę lepiej, to dość długa, lecz mało wymagająca, bo z powodzeniem może być pokonana w towarzystwie dzieci, wędrówka do wieży widokowej na górze Korbania. Wzniesienie jest stosunkowo niewielkie, jednak jego centralne położenie oraz niedawno postawiona wieża czyni ją świetnym miejscem na zobaczenie całych Bieszczad. 360-stopniowa panorama w pogodny dzień zapiera dech w piersiach. Dla tych, którzy chcieliby podziwiać piękne bieszczadzkie gwieździste niebo lub przywitać słońce nad Bieszczadami na szczycie przygotowano dość spartańską, ale przyjemną wiatę noclegową.

Wieża widokowa na Korbani fot. R. Mosoń

Kolejnym miejscem jest obszar po nieistniejącej już wsi Choceń, położonej dość na uboczu. Miejsce dostępne jest praktycznie tylko pieszo, więc trzeba powędrować, ale warto. To niesamowite miejsce, w którym czas się zatrzymał kilkadziesiąt lat temu. Wieś została doszczętnie zniszczona, ludność wymordowana lub wysiedlona. Co pozostało, to pozostałości fundamentów, piwnic zabudowań mieszkalnych, cerkwi, cmentarzyska. Jedyną aktywnością, jaka miała miejsce na terenie nieistniejącej wsi, był wypas owiec, to dzięki nim, pozostałości wsi nie zostały pochłonięte przez las. Od 2003 r. dolina jest sklasyfikowana jako relikt wsi. Jest to jedno z niewielu tym podobnych miejsc w Polsce i Europie. Wizyta w tym miejscu to lekcja historii na żywo.

Widok na dolinę nieistniejącej wsi Choceń fot. Marek Kusiak

Nie lada atrakcją zarówno dla dorosłych, jak i dzieci są odwiedziny Lasumiły, największej jodły w Polsce, położonej zaledwie 7 km od Chaty. Najmłodsi „mierzą” obwód, licząc, ile osób jest potrzebnych do objęcia drzewa albo fotografują się w otworze, który znajduje się w pniu jodły.

Przewodnik Bieszczady

Magnes z Podróży

Autorka podróżniczego bloga Magnes z Podróży, ukrywająca się pod pseudonimem Jadwiga Jot.

Co robić?

Po Bieszczadach trzeba głównie chodzić. Same w sobie są nieziemsko piękne. Każdy szlak jest niesamowicie urokliwy. Oczywiście koniecznie trzeba wejść na Tarnicę.

Bieszczady_szlak_foto_Magneszpodrozy

Bieszczady_foto_Magneszpodrozy

Drugie miejsce to Zapora na Solinie, ale nie tyle sama zapora, co widok jeziora, tamy z góry, kiedy jedzie się drogą do Soliny.

widokzzapory.foto_Magneszpodróży

Zajrzyjcie do cerkwi i na cmentarz w Wołosatem.

Ważne!

Załóżcie wygodne buty. Te niewygodne mogą naprawdę uprzykrzyć wycieczkę. Do tego koniecznie kurtka przeciwdeszczowa, latarka, czapka i apteczka. Przy zejściu do Wołosatego wieczorem przyda się odblask.

Zadbajcie o odpowiednią ilość przekąsek. Nie ma nic gorszego niż głód, który dopada Cię na szlaku.

Przewodnik Bieszczady

Monika i Bartek

Rodzice nastolatek Mai i Niny. Opowiadają swoje wrażenia sprzed 20 lat. A, gdy już wrócicie z gór i porzucicie plecaki, zajrzyjcie do Moniki po bardzo babskie miejskie torebki.

MonikaiBartek

To wskazówki dla prawdziwych górskich zdobywców, którzy w górach chcą być od świtu do nocy i spać w schroniskach, daleko od wygód i restauracyjnych przysmaków. Nie polecamy rodzicom niemowlaków. Ale na wyprawę z nastolatkami? Dlaczego nie… Możecie zabłysnąć;)

Co zobaczyć?

Wołosate (świetne miejsce wypadowe na Tarnicę, Halicz, Rozsypaniec, Bukowe Berdo) z hodowlą koni huculskich. Pójdźcie tam koniecznie. Te miejsca to punkt obowiązkowy w Bieszczadach.

Komańcza – baza wypadowa: na zachód, w stronę Beskidu Niskiego; na wschód w kierunku Duszatyna (warte zobaczenia jeziorka osuwiskowe) i masywu Chryszczatej (stare cmentarze z I wojny).

Co robić?

Chodzić, chodzić, chodzić…do upadłego…

Opalać się i wygrzewać na kamieniach pod mostem w Wetlinie.

Gdzie spać?

Schroniska: http://www.rawki.pl/, PTTK w Cisnej, Stanica Harcerska w Suchych Rzekach.

Przewodnik Bieszczady

My, czyli NOTsoFAR

W Bieszczadach z dziećmi byliśmy bardzo dawno. I bardzo tęsknimy! Wtedy jeszcze nie było tak wielu blogów o podróżowaniu z dziećmi, nikt nie mówił, co spakować, gdzie spać, gdzie iść. Musieliśmy słuchać swojej intuicji, więc wszyscy raczej pukali się w czoło na wieści o wędrowaniu z rocznym dzieckiem po górach i długiej podróży samochodem. A my tę wyprawę wspominamy bardzo miło. Maja raczej nic nie pamięta, ale dzisiaj góry uwielbia i chce wejść na Mont Blanc. Może to przez te pierwsze urodziny obchodzone w Chatce Puchatka?

Co zobaczyć?

Chatka Puchatka – może być Waszym celem w pieszej wycieczce. Małe dzieciaki w nosidłach, starsze poradzą sobie bez żadnego problemu. Oczywiście wszystkie wymienione wyżej szlaki też!

Chatka Puchatka_foto_NOTsoFAR

Do Chatki Puchatka_foto_NOTsoFAR

Szlak cerkwi – jest ich dużo i mogą stanowić plan ciekawej wycieczki. Może samochodowej?

Na pewno wybierzcie się do zapomnianej Łopienki. Bardzo przyjemny spacer, który możecie zakończyć zwiedzaniem starej cerkwi i urządzeniem zawodów: „kto zmieści się do starej dziupli w drzewie przy cerkwi”.

Siwe Wiry – rzadko odwiedzany, a bardzo przyjemny, niewymagający szlak prowadzący do Przełomu Wetliny.

Rezerwat Gołoborze z siarkowym źródłem (w sezonie możecie spróbować wody o właściwościach leczniczych). Trasa dla poszukiwaczy kryształów. Dzieci niekoniecznie chcą iść. Raczej niemalże leżą na ziemi i wypatrują w ziemi charakterystycznych, połyskujących kamieni.

I na koniec długa wycieczka do Jeziora Bobrowego. Dobrze to zaplanujcie, bo trasa jest długa, ale jeziorko piękne i można nad nim urządzić piknik. Jest miejsce na ognisko, wiata. Świetny cel na spędzenie tam całego dnia. Zwłaszcza jeśli dołożycie do tego zdobycie Chryszczatej.

Co robić?

Jeśli jesteście poza sezonem, zabierzcie dzieciaki nad Solinę. W sezonie to spore ryzyko. Będą tłumy! Wtedy poszukajcie innego miejsca do moczenia małych stópek.

foto_NOTsoFAR

My spędziliśmy w Bieszczadach pierwsze urodziny naszej córki. Królowa została wniesiona do Chatki Puchatka, na górze policzyła wszystkie kamienie, a drogę powrotną ostentacyjnie przespała.

foto.NOTsoFAR

Warto wypożyczyć drezynę rowerową i z tej perspektywy obejrzeć sobie góry.

Gdzie jeść?

Chata Wędrowca

Koliba Maryny – tu zamawiacie naleśniki;)

 Oberża pod Kudłatym Aniołem

Jeśli tylko macie taką możliwość, zróbcie ognisko, ale takie prawdziwe…z pieczonymi ziemniakami oczywiście…

Gdzie spać?

Konsekwentnie: Chata z Gliny – za piękny widok z okna, dbałość o dzieciaki i piękne wnętrza

nowe3

Ważne!

foto_NOTsoFAR

Nie bójcie się gór z dziećmi. Nawet z tymi małymi. Dobre nosidło, dużo przekąsek, wody, rozsądnie zaplanowana trasa, apteczka, wygodne buty, koniecznie coś na głowę, mocne plecy ojca i można ruszać przed siebie! 😉

foto_NOTsoFAR

Jeśli starsze dzieciaki stawiają opór, musicie być bardziej kreatywni, ale dobrze sprzedana historia na dole, może nieść małego człowieka przez cały szlak;) Zróbcie mapę,  zeszyt podróżnika, szukajcie skarbów, weźcie lornetki. Nawet te duże marudy nie zorientują się, gdy będą już na górze. A tam piknik! I wielkie świętowanie wędrówki! No później jeszcze trzeba zejść…Dacie radę!

Już spakowani? Miłej podróży! Napiszcie coś do nas po powrocie. I czekajcie na kolejne części naszego przewodnika.

Jeśli chcesz nam coś podpowiedzieć i współtworzyć z nami przewodnik po kolejnych regionach Polski, odezwij się: beti@notsofar.pl

A może jesteś właścicielem cudownego miejsca, którego jeszcze nie znamy i chcesz do nas dołączyć? Z przyjemnością przeczytamy od Ciebie wiadomość. O właśnie pod tym adresem: beti@notsofar.pl

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij