Luliraj

Kto za tym stoi?

Luliraj pachnie spokojem. Takim, który pozwala odpocząć. Mała agroturystyka niedaleko Poznania. A zaglądają do niej ludzie z całej Polski. Kto ją tworzy? Kto sprawia, że ciągle się zmienia i przyciąga kolejnych gości? Czyim był marzeniem?
Za takim miejscem musi stać kobieta, bo Luliraj jest niezwykle kobiecy. To miejsce, w którym dba się o szczegóły w wystroju, o dobrze zastawiony stół i o wyjątkowy klimat.

Agata – artystyczna dusza, od dawna lubiła gotować i karmić ludzi. Przez lata myślała o miejscu, w którym mogłaby gościć przyjezdnych. Kończyła kursy w wielu hotelach na różnych kontynentach. W bardzo trudnym dla siebie momencie życia, po śmierci brata, zaczęła szukać nowego początku. Zaczęła od siebie, od spisania tego, co lubi robić, w czym jest dobra, w czym mogłaby się spełnić. Wymyśliła sobie miejsce, do którego ludzie będą przyjeżdżać po zapomniane już wartości: ciepły, przytulny, tradycyjny dom z dobrym jedzeniem.

Tak powstał pomysł na agroturystykę. Jeszcze bez nazwy. Ta przyszła w Krakowie, podczas spaceru, razem z melodią starej kolędy „Gdy śliczna Panna”..

Dom, do którego teraz możecie przyjechać odpocząć, to podarunek od rodziców Agaty. Stara obora i dom wymagający remontu i kobiecej ręki. Więc to, co czekało Agatę później to były uroki budowy, renowacja mebli. Ze wszystkimi upadkami i wzlotami. Wszystko według jej pomysłu z ogromnym wkładem jej ciężkiej pracy. Zainspirowana czterema żywiołami, postanowiła naturę uczynić motywem przewodnim wszystkich aranżacji. Podłoga z cegieł z rozbiórki domu, talerze z odzysku i stara koza, naturalne kolory, zmysłowe dodatki to wszystko tworzy Luliraj. No i zapach domowych konfitur i świeżo upieczonego ciasta.

W końcu powstało kompletne miejsce. Zgodne z przekonaniami i wartościami Agaty. Nieulegające modzie i nowym trendom. Takie miejsce, w którym się po prostu jest obecnym. Dla Agaty każdy gość i jego opowieść to priorytet. Pomimo czasem trudnych spotkań Agata czeka na każdą osobę i na nowe spotkanie. Ostatnio również przy „Niebiańskich ucztach”, czyli celebrowaniu chwil przy wspólnym suto zastawionym stole. Czy to nie brzmi po prostu jak miłość?

Luliraj

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij