Dom na Łąkach

Kto za tym stoi?

Agnieszka i Andrzej – marzenia studenta, pomocna mama, trochę wiedzy z technikum budowlanego, odwaga i serce do ludzi to recepta na szczęście i powodzenie Domu na Łąkach.

Oboje kiedyś w Warszawie. Agnieszka, choć Ślązaczka Cieszyńska, mieszkała w Warszawie 10 lat. Andrzej, choć pochodził z Warszawy, wędrował po Beskidzie Niskim  i marzył o życiu w tym miejscu. Niezwykłej, magicznej, intrygującej krainie. Wiadomo, że do realizacji marzeń, oprócz zapału i pomysłu, potrzebne są pieniądze. Tu z pomocą przyszła mama Andrzeja, która również miała ochotę wynieść się z Warszawy. Dlatego sprzedała swoje mieszkanie i zaczęli w Beskidzie Niskim budować dom.  Agnieszka znała się z Andrzejem dużo wcześniej. Prowadziła w Warszawie firmę szkoleniową i przyjeżdżała do Andrzeja w Beskidy. Szybko zorientowała się, że życie w rozkroku pomiędzy dwoma odległymi krańcami Polski nie ma sensu. Sprzedała swoje udziały i przeniosła się do Izb na stałe.

Andrzej student psychologii, wcześniej skończył technikum budowlane i 1,5 roku budownictwa. Dobrze wiedział, jak ma wyglądać jego wymarzony dom. Oczywiście miał pasować do istniejącego już budownictwa. Musiał być drewniany. Zaczął szukać starych domów, które mógłby przenieść na swoją ziemię. Znalazł dwa w Ropie i Mochnaczce i z nich zbudował jeden dom. Sam narysował projekt. I zaczęło się. Złożenie dwóch domów w jeden tylko dzisiaj wygląda na prostą sprawę.

Dom na Łąkach stoi w miejscu, które kiedyś było łąką z przebiegającą nieopodal szutrową drogą i majaczącą w oddali kapliczką (tam piorun podobno zabił pasterkę). Gospodarze za wszelką cenę chcieli zachować magię i klimat tego miejsca. Ale nie było łatwo. Nie mieli prądu, wody. Betoniarka była podłączana do traktora. Wodę dowozili beczką z pobliskiej rzeki. A gdy koparka wykopała już studnię, to sama na koniec do niej wpadła. Pomimo trudności dom stanął.

Cztery lata Agnieszce i Andrzejowi towarzyszyły niezwykle romantyczne wieczory przy świecach. Przez tyle czasu gospodarstwo nie miało prądu. A później…Pojawiły się dziewczynki, córki gospodarzy i kolejny pomysł. Trzeba wybudować nowy dom. Specjalnie dla gości.

W 2008 r. ruszyła budowa Domu za Potokiem. Zabawa zaczęła się od nowa. Znaleźli stare domy w Łabowej i Czyrnej. Belka stropowa w Domu za potokiem pochodzi z czyrniańskiej chyży, a data wyryta na niej to 1891 rok!!! A i tak wszyscy myślą, że ten dom stoi w Izbach od zawsze.

Izby to nie jest miejsce, do którego trafia się przez przypadek. Trzeba je sobie wyszukać, wytęsknić. Do Domu na Łąkach przyjeżdżają ludzie, z którymi Agnieszka i Andrzej nie mają kłopotu. Rozumieją się w pół słowa, bo mają podobne potrzeby i wartości. Chcą spokoju, zgody z naturą, ciszy, bezpieczeństwa dla swoich dzieciaków i dobrego, prawdziwego jedzenia. Agnieszka i Andrzej bardzo cenią sobie taki stan. Tak łatwo im teraz lubić swoich gości. I wiem na pewno, że z ogromną wzajemnością.

 

 

Dom na Łąkach

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij